Pytanie niewinne a ile przemyśleń…

Zdarzyło się to przed jednym z treningów. Jak zwykle szykowałam nas, mam na myśli mnie i mojego konia do treningu i przypadkowo, przyznam bezmyślnie, zajrzałam do otwartej skrzynki naszej trenerki. Sięgając po kolejną szczotkę do mojej skrzynki zamarłam. Zaskoczył mnie ogromny kontrast. Moja skrzynka to wielkie pudło, wypchane po brzegi i ciężko byłoby coś do niego nowego dołożyć. Trenerki zaś to zgrabna nieduży pojemnik z tym co niezbędne. Postanowiłam przeanalizować co tak naprawdę jest nam potrzebne do sprawnego wyczyszczenia konia. Poniżej znajdziecie kilka moich wniosków i zdjęć wersji minimalnej. Dla kontrastu pokażę Wam również co może się znaleźć w „podręcznym” ekwipunku, gdy popuścimy wodzy fantazji i mamy zbyt dużą potrzebę posiadania.

Piękno prostoty:

Jeżeli dla kogoś to jest za mało to może coś dołożyć:

 

Jeżeli wydaje się, wciąż za mało to można tak:

 

Jak sądzę będą i tacy, dla których to wciąż za mało. Postaram się i dla nich coś znaleźć.

I na koniec w pełnej krasie zestaw maksymalisty. Teraz nic nie powinno zabraknąć ☺.